Podobną postawę, która współcześnie bywa trudna do zrozumienia i nierzadko jest wyśmiewana, przyjmowało wiele osób, które spotkałem. Były one dla mnie żywym świadectwem potwierdzającym niezwykłe możliwości samouzdrawiające tkwiące w każdym z nas.
Dzięki tym ludziom zrozumiałem dawną, świadczącą o pokorze, maksymę lekarzy, że to natura leczy, a medycy tylko czuwają. Bardziej wyrazistego sensu nabrało dla mnie hasło popularne ostatnio na zachodzie Europy: „Pomóż sobie sam, a Bóg ci też pomoże”.
Kończąc te refleksje, chciałbym przypomnieć słowa wielkiego lekarza i humanisty, George’a Groddecka: „W człowieku wszystko pozostawione samemu sobie zmierza ku dobremu”.
Jednak niekiedy o tym zapominamy i własnym niepokojem, nadmiarem zabiegów, brakiem wiary, ufności i nadziei przeszkadzamy Naturze i Stwórcy w dziele naszego uzdrowienia, zarówno cielesnego, jak i duchowego. Przy czym to drugie jest mimo wszystko ważniejsze. Tak więc miejmy zawsze nadzieję i bądźmy zdrowi na ciele i duchu, czego z serca każdemu życzę.