Współcześnie krąży wiele mitów na temat zdrowia, a przede wszystkim zdrowego odżywiania, zdrowej żywności. Raz po raz odzywają się przeciwnicy określonych pokarmów, diet, stylów życia. Z drugiej zaś strony pojawia się armia obrońców danej diety, danego produktu, od marchewki, wina, zielonej herbaty począwszy, na jakiejś cudownej kuracji czy diecie odchudzającej skończywszy.
Nie chciałbym polemizować z żadną z tych grup, ponieważ owe dyskusje i spory są moim zdaniem jałowe i bezprzedmiotowe, jeżeli nie sięgniemy do samego źródła wytwarzania żywności. Weźmy dla przykładu marchewkę. Jak ktoś może powiedzieć, że warto ją jeść lub pić z niej sok, jeżeli nie wie, ile ona zawiera np. azotanów.
Otóż przy nadmiarze tych związków w marchwi — a to może się zdarzyć przy zbyt intensywnym nawożeniu chemicznym, a nawet organicznym, np. zbyt świeżym obornikiem czy gnojówką, a także przy zbyt szybkim zbiorze — surówka z niej albo sok mogą być szkodliwe i wywoływać sinicę, bardzo groźną chorobę.